Ocena napastników Juventusu

Początek tego sezonu jeszcze bardziej uwidacznia brak klasowego napastnika w drużynie Starej Damy. Brakuje nam gracza, który mógłby pełnić w drużynie rolę egzekutora i zapewniał regularnie minimum 20 goli w sezonie. O ile bez takiego gracza można jeszcze z powodzeniem walczyć o scudetto, nie można już na pewno liczyć na sukcesy w Europie. Co można powiedzieć o obecnych graczach formacji ataku… Sprawiający wrażenie leniwego i ospałego Vucinic, pozostający od dawna bez formy Quagliarella i Matri, wieczny talent Giovinco czy sprowadzony na finiszu mercato Bendtner. Żaden z nich nie zasługuje w obecnej dyspozycji na grę w pierwszym składzie Juventusu. Poniżej prezentuje moje krótkie, subiektywne oceny napastników Juve.

Mirko Vucinic. Gracz z wielkim potencjałem, niestety bardzo nieregularny, sprawiający wrażenie leniwego. Ma wszystkie argumenty do tego by być liderem ataku Juventusu i gwiazdą europejskiego formatu, ale… No właśnie… Mirko potrafi też fantastycznie przejść obok meczu, na dodatek ostatnio zupełnie zgubił formę. Zawodnik na tyle chimeryczny nie powinien stanowić o sile ataku tak wielkiego klubu jakim jest Juventus. Historia występów Czarnogórca w Serie A pokazuje, że zawsze lepiej gra w drugiej części sezonu i po cichu na to liczę. Jest to zawodnik, którego mimo jego wad nie przekreślałbym jeszcze w tym momencie.

Fabio Quagliarella. Bardzo lubię tego gracza. Pamiętam jego dobry występ na mundialu w RPA, na którym był jednym z jaśniejszych punktów w drużynie ówczesnych obrońców tytułu. To w jaki sposób przeżył tamtą porażkę pokazuje jak wielkie ma serce do gry. Fabio miał świetny początek w Turynie do momentu kiedy doznał poważnej kontuzji. Od tego czasu jest cieniem samego siebie, miewa przebłyski ale niestety ciągle nie wrócił do optymalnej formy. Myślę, że to decydujący sezon, dla jego przyszłości w Juve. Ciągle na niego liczę, ale coraz trudniej mi wierzyć w jego powrót do dawnej formy.

Alessandro Matri. Strzelił wiele ważnych bramek w poprzednim sezonie, w formie byłby na pewno wartościowym graczem dla drużyny. Wydaje się jednak, że kompletnie nie odnajduje się w sytuacji gdy musi ostro rywalizować o miejsce w składzie. Potrzebuje regularnej gry i poczucia, że jest ważnym ogniwem drużyny. Myślę, że to ostatnie miesiące Matriego w Juve, on albo Quagliarella musi zimą zrobić miejsce dla gracza, który będzie wnosił więcej do gry zespołu. Moim zdaniem Conte zrezygnuje z Matriego, pokazują to jego ostatnie decyzje personalne.

Sebastian Giovinco. Przyznaje, że kiedyś byłem zwolennikiem jego talentu. Obecnie mam bardzo mieszane odczucia odnośnie tego gracza. Ma niewątpliwie duży potencjał, ale jednocześnie nie jestem przekonany co do jego przydatności dla tego zespołu. Drażnią mnie jego bezsensowne dryblingi, razi jego samolubność i nieskuteczność. Mimo wszystko myślę, że będzie go można ocenić dopiero po tym sezonie. To jego ostatnia szansa na karierę w Juventusie i musi szybko zmienić coś w grze. Przede wszystkim powinien częściej szukać partnerów w polu karnym i nie wdawać się w dryblingi z kilkoma obrońcami, które kończą się zawsze tak samo tj. zatrzymuje się na drugim lub trzecim rywalu.

Nicklas Bendtner. Ciężko go ocenić ponieważ nie grał jeszcze zbyt wiele. Ostatnio coraz częściej dostaje szanse ale chyba tylko z powodu słabej postawy całej formacji ataku. Jest zbyt wcześnie aby ocenić jego postawę, myślę, że lepiej dawać szansę jemu niż Matriemu, który ?prochu już nie wymyśli?. Nie mam w zwyczaju krytykować graczy zanim na boisku będą mogli udowodnić swoją wartość, ale nie wierzę, że jest to gracz, który może być kimś więcej niż tylko uzupełnieniem składu Juventusu.

Żaden z naszych napastników nie spełnia obecnie oczekiwań. Dyrektor Marotta musi koniecznie sprowadzić do Turynu klasowego snajpera, najlepiej jeszcze zimą. Powinniśmy mieć na to pieniądze, wypożyczenie Bendtnera nie pozbawiło nas na pewno środków na jeszcze jeden transfer. Pozostają zatem pytania: ?na kogo warto postawić??, ?którego z klasowych napastników można teraz namówić na przeprowadzkę do Turynu?? i oczywiście ?którego z nich będzie chciał nam sprzedać jego klub??

Opublikowano Piłkarze, Transfery | Skomentuj

Disastro Juve

11 kolejka Serie A 2012/13: Juventus – Inter 1-3 (1-0)
bramki: 1′ Vidal – 59′ (k.), 75′ Milito, 90′ Palacio

Juventus (3-5-2): Buffon – Barzagli, Bonucci, Chiellini – Lichtsteiner (38′ Caceres, 78′ Quagliarella), Vidal, Pirlo, Marchisio, Asamoah – Vucinic (46′ Bendtner), Giovinco
Inter (3-4-3): Handanovic – Ranocchia, Samuel, Juan Jesus – Zanetti, Cambiasso, Gargano, Nagatomo – Cassano (69′ Guarin), Palacio, Milito (80′ Mudingayi)

żółte kartki: 30′ Lichtsteiner, 48′ Pirlo, 51′ Chiellini, 62′ Bonucci, 67′ Barzagli – 33′ Samuel, 85′ Zanetti

sędzia główny: Tagliavento


skrót meczu: Juventus – Inter 1-3

Co można napisać po takim meczu…? Dzisiejszy mecz dobitnie pokazał, że Juventusowi jak na razie w tym sezonie czegoś brakuje. Oczekiwałem zdeterminowanego i konsekwentnego Juventusu, liczyłem, że w meczu z Interem wreszcie zobaczę walkę przez 90 minut. Niestety ten mecz brutalnie obnażył nasze obecne braki.

1. Brak formy i regularności
Nie ma piłkarza Juve, którego postawa mnie dziś nie zawiodła. Niestety większość piłkarzy jest bez formy, a już na pewno wszystkim brakuje do formy sprzed roku. Kolejny raz gramy nierówno, okresowymi zrywami. Poniżej moje oceny (skala 1-10) za dzisiejszy mecz:

Buffon – ocena 4 – nie zachwycił, mógł lepiej zachować się chyba przy wszystkich 3 bramkach dla gości, choć oczywiście ciężko obwiniać bramkarza za puszczenie karnego;

Chiellini, Barzagli i Bonucci – ocena 4 – bardzo przeciętny mecz, może bez dużych błędów ale nie jest to forma jakiej bym oczekiwał, głupie faule i kartki;

Lichtsteiner – ocena 2 -bardzo głupie zachowanie Szwajcara, miał szczęście, że sędzia był dziś w jeszcze gorszej formie niż Juventus;

Asamoah – ocena 4 – kolejny raz mnie nie zachwycił, zdecydowanie lepszy na początku sezonu, przegrywa mnóstwo pojedynków 1 na 1;

Pirlo – ocena 5 – dziś niestety bez większego błysku, nie miał jednak wielu niecelnych podań;

Vidal – ocena 5 – plus za bramkę, choć po szkolnym błędzie Nagatomo powinien strzelić drugą, stać go na dużo więcej;

Marchisio – ocena 4 – w pierwszej połowie miał swoje okazje, mógł strzelić gola, w drugiej połowie mniej widoczny, sprokurował karnego (choć moim zdaniem sędzia nieco na siłę szukał możliwości zrehabilitowania się za błąd z 1 minuty);

Vucinic – ocena 3 – kolejny bardzo słaby mecz Mirko, żal patrzeć jak gra mając taki potencjał;

Giovinco – ocena 4 – widać, że się starał, jednak czasem niepotrzebnie zbyt długo holuje piłkę i w konsekwencji ją traci, powinien częściej szukać kolegów, klasycznie rozbijany przez obrońców rywali;

Caceres – ocena 4 – zupełnie niewidoczny w ofensywie, bardzo przeciętny mecz;

Bendtner – ocena 4 – dziś gorzej niż ostatnio, nie jest to na pewno piłkarz na miarę Juventusu, ale widać, że chce…;

Quagliarella – bez oceny – ciężko go ocenić, grał krótko i nie miał większego wsparcia kolegów, oddał jeden dobry strzał z dystansu;

Alessio – ocena 3 – słabe zmiany, brak charyzmy, nie zmotywował piłkarzy na drugą połowę.

2. Angelo Alessio
Czy ktoś widział naszego nowego tymczasowego trenera krzyczącego na piłkarzy? Od początku kiedy Angelo Alessio zastąpił Massimo Carrere Juventus gra zdecydowanie słabiej (mimo wygranej z Napoli). Brakuję na ławce kogoś z charyzmą, kto potrafi wstrząsnąć piłkarzami. W przerwie motywacja została niestety w szatni. Dodatkowo poza zmianą Lichtsteinera, który dziś powinien dostać czerwoną kartkę i był bezwzględnie do zmiany, Alessio zrobił złe zmiany. Brakowało mi dziś na boisku ruchliwego i zdeterminowanego Pogby. Nie mogę doczekać się powrotu Conte na ławkę.

3. Brak klasowego napastnika
Nie mamy nawet jednego napastnika, którego można by nazwać liderem linii ataku i zaczynać od niego ustalanie składu. Mamy kilku średniej klasy snajperów, co jeszcze gorsze zupełnie bez formy. Najgorszy jest obecnie zdecydowanie Matri, co zresztą odzwierciedla hierarchia Conte, reszta niestety prezentuje podobny poziom. Zimą Marotta powinien skoncentrować się na klasowym napastniku i pozbyć się Matriego jeśli Zenit rzeczywiście chce dać za niego ok. 12 mln euro.

Nie udało się wygrać pomimo błyskawicznie strzelonej bramki. Szkoda przerwania tej historycznej passy meczów ligowych bez porażki. Jeszcze bardziej szkoda, że przerywa ją Inter i to na Juventus Stadium. Życie toczy się jednak dalej, może ta porażka zadziała na piłkarzy Juve jak zimny prysznic. To dla tej drużyny nowe doświadczenie, ale jeśli piłkarze i sztab szkoleniowy wyciągną odpowiednie wnioski z tej porażki, to w perspektywie całego sezonu może to nam wyjść na dobre. W środę bardzo ważny mecz z Nordsjaelland, który dobrze byłoby pewnie wygrać i strzelić kilka bramek. To ciągle może być wspaniały sezon, trzeba jednak co najmniej wyjść z grupy Ligi Mistrzów. Żeby to osiągnąć musimy zacząć grać na miarę naszych możliwości.

Opublikowano Po meczu | Skomentuj

Przed Derby d’Italia

Za chwilę rozpocznie się spotkanie, na które czekają wszyscy kibice Cacio. Mecze Juventusu z Interem zawsze wzbudzały wielkie emocje i elektryzowały całą piłkarską Italię, jednak od czasu afery Calciopolli to już zdecydowanie więcej niż sportowa rywalizacja. To prawdziwa wojna. Dla mnie osobiście jest to jeden z najważniejszych meczów tego sezonu. Liczę, że dziś zobaczę wreszcie Juventus jaki chce oglądać, Juventus grający z taką determinacją jak w poprzednim sezonie Serie A. Ostatnie mecze w wykonaniu Juve były niestety słabe, widać chęć odniesienia zwycięstwa jak najmniejszym nakładem sił i w ostatniej kolejce taka postawa prawie skończyłaby się drugą w ostatnim czasie kompromitacją. Takie mecze jak ten dzisiejszy to najlepsza okazja do tego, aby potwierdzić na jakim etapie w tej chwili jesteśmy. Inter po słabym początku sezonu jest w tej chwili po serii 6 kolejnych zwycięstw i do Juve traci już tylko 4 punkty. Juventus natomiast kontynuuje serię 49 ligowych meczów bez porażki i dziś stanie przed szansą osiągnięcia magicznej granicy 50 spotkań.

Mimo ostatnich słabszych występów liczę na nasze zwycięstwo. Juventus pokazuje, że lepiej mobilizuje się na mecze z silniejszymi przeciwnikami. Czy jakiś inny mecz w lidze włoskiej może lepiej zmobilizować naszych piłkarzy? Poza derbami Turynu to najważniejsze spotkanie dla kibiców. Wierze, że Stara Dama da dziś mediolańczykom solidną lekcję futbolu.

Znamy już oficjalne składy obu drużyn. Tym razem obyło się bez żadnych niespodzianek. Myślę, że skład jest na tę chwilę optymalny. Po cichu liczę na przełamanie Giovinco, nie będzie miał lepszej okazji do przekonania sceptyków niż udowodnienie swojej klasy w spotkaniu z Interem. Dobrze byłoby też zobaczyć zdeterminowanego i aktywnego Vucinica. Forza Juve!!!

Mój typ: Juventus – Inter 2-0 (Giovinco, Vucinic)

Opublikowano Przed meczem | Skomentuj

115 lat Juventusu!

1 listopada to wyjątkowa data dla każdego kibica Juventusu. Dokładnie 115 lat temu, 1 listopada 1897 roku, włoscy uczniowie ze Scuola Massimo D’Azeglio w Turynie postanowili założyć klub piłkarski Juventus F.C. (z łac. młodość). Od skromnych początków na ławce przy Corso Re Umberto po jeden z najbardziej utytułowanych klubów piłkarskich świata. Tak w największym skrócie wygląda ponad stuletnia historia klubu będącego dumą włoskiej piłki. W trakcie tych 115 lat Juventus zdobył rekordową ilość tytułów Mistrza Włoch (30), 9 Pucharów Włoch, 5 Superpucharów Włoch oraz 2 Puchary Interkontynentalne, 2 Puchary Mistrzów, 3 Puchary UEFA, 2 Superpuchary UEFA i Puchar Zdobywców Pucharów. W tych czasach biało-czarne barwy reprezentowała niezliczona ilość wybitnych piłkarzy, w tym aż 6 laureatów Złotej Piłki.

W tym roku obchodzimy tą rocznicę w zupełnie innych nastrojach niż jeszcze w ubiegłym roku. Juventus wrócił na należne mu miejsce we włoskiej piłce, i podjął walkę o powrót na szczyt europejskiej piłki. Z okazji naszego wielkiego święta życzę wszystkim kibicom Juventusu żeby ten 116 rok był jeszcze lepszy od poprzedniego i aby obecna drużyna nawiązała do sukcesów drużyny z drugiej połowy lat 90. Forza Juventus!!!

Opublikowano Historia | Skomentuj

Storia Di Un Grande Amore

Piłka nożna to moja wielka pasja. Od dziecka. W każdej postaci. Każdą wolną chwilę spędzałem kopiąc piłkę z kolegami, śledziłem wszystkie newsy piłkarskie, godzinami grałem w piłkarskie gry komputerowe z serii Championship Manager czy FIFA. Skąd wzięła się u mnie miłość do tego sportu? Za chwilę spróbuję pokrótce to wyjaśnić. Niech ten wpis będzie swoistym kamieniem węgielnym pod ten blog. Myślę, że wielu przedstawicieli mojego pokolenia będzie mogło się w jakiejś mierze utożsamiać z tą historią. Dla młodszych kibiców, rozpieszczonych przez zdobycze techniki, które w międzyczasie zrewolucjonizowały np. dostęp do informacji czy transmisji sportowych – część tej historii może wydawać się kompletną abstrakcją. W czasach kiedy Internet mieli jednak jeszcze tylko nieliczni życie kibica wyglądało zupełnie inaczej.

Moje pierwsze wspomnienia dotyczące piłki nożnej wiążą się z dziecięcą fascynacją kapitanem Tsubasą oraz pierwszą piłką, którą dostałem od taty (do dziś pamiętam dokładnie to oczekiwanie na jego powrót z pracy). Chyba każdy chłopak w moim wieku oglądał Kapitna Hawk’a i chciał być jak Tsubasa. W tamtym czasie nie było oczywiście jeszcze mowy o żadnym kibicowaniu, a o zwyczajnej chęci naśladowania postaci z ulubionej kreskówki. Z tego okresu pamiętam jednak takie epizody jak mecze Legii w Lidze Mistrzów w sezonie 1995/96 czy też mecze biało-czerwonych, które oglądałem z ojcem.

Tak naprawdę ?wszystko? zaczęło się trochę później, a dokładniej 28 maja 1997 roku. Tego dnia wyszedł pierwszy numer polskiej edycji Bravo Sport, z Markiem Citką na okładce. Na końcu tego legendarnego numeru była informacja o finale Ligi Mistrzów opatrzona zdjęciem Christiana Vieriego. Obrońca tytułu, Wielki Juventus mierzył się z niemiecką Borussią Dortmund. Nieco przypadkiem, pewnie w jakimś sensie pod wpływem tej wzmianki obejrzałem drugą połowę tego meczu. Miałem wtedy zaledwie 11 lat i niewiele pamiętam z tego spotkania, może tylko to z jakim szacunkiem komentator TVP wypowiadał się o drużynie, która przegrała ten pamiętny finał. Od tego dnia jestem wiernym kibicem Starej Damy i Alessandro Del Piero.

Doskonale pamiętam czasy kiedy wyniki Juve śledziłem w czarno-białej wkładce do Tygodnika Piłka Nożna, później nawet ?na żywo? na stronie 820 Telegazety TVP czy sprawdzając strzelców bramek i tabelę Serie A na stronie 238. To właśnie na stronie 820 Telegazety ?śledziłem? korespondencyjny pojedynek między Juventusem i Interem decydujący o scudetto w ostatniej kolejce sezonu Serie A 2001/02. Dziś każdy może oglądać transmisje meczów piłkarskich online, dostępność informacji w Internecie pozwala żyć wiadomościami dotyczącymi ukochanego klubu na co dzień. Od początku ubiegłego sezonu oglądam transmisje wszystkich spotkań Juve, czasem z konieczności z arabskim lub chińskim komentarzem, ale oczywiście nie wszystkie mecze są transmitowane przez europejskie stacje telewizyjne. Widać jednak jak na naszych oczach Internet zrewolucjonizował życie piłkarskich kibiców.

W trakcie tych 15 lat miałem okazję świętować wiele sukcesów, byłem świadkiem wielu wspaniałych zwycięstw (takich jak chociażby zwycięstwo 3-1 z Realem Madryt w meczu półfinałowym Ligi Mistrzów sezonu 2002/03), ale również niejednej bolesnej porażki. Przeżyłem też dramat związany z Calciopoli i degradacją Juve do Serie B, chyba najgorszy dzień w historii klubu poza dniem tragicznych wydarzeń na stadionie Heysel. W finale Mistrzostw Świata w Niemczech wystąpiło 8 aktualnych piłkarzy Juventusu i dwóch graczy, którzy w przeszłości reprezentowali barwy Starej Damy, czyli Zinedine Zidane i Thierry Henry. To pokazuje siłę tamtego Juventusu. Z ówczesnym Juve nie można było wygrać na boisku, stąd trzeba było posunąć się do metod niegodnych i wykorzystać patologiczny wymiar włoskiego sądownictwa sportowego. Jak czytamy w uzasadnieniu wyroku sądu w Neapolu ?Po przesłuchaniu wszystkich świadków nie pojawiają się dowody na to, by został wypaczony wynik końcowy sezonu sportowego 2004/05?. W opinii sądu działania Moggiego i innych oskarżonych nie miały wpływu na rezultaty osiągane na boisku, a właśnie za to trybunał sportowy w 2006 roku zdegradował Juventus do Serie B. Degradacja Juventusu w 2006 roku była więc hańbą dla włoskiego sądownictwa sportowego i włoskiej federacji piłkarskiej, a nie dla Juve. To był też wielki test dla kibiców Juve, w mojej opinii zdany.

Nawet w tych najtrudniejszych czasach przez choćby chwilę nie wątpiłem jednak, że Juventus wróci znów na sam szczyt włoskiej i europejskiej piłki. Miejsce Juventusu jest i będzie zawsze obok największych potęg piłkarskich świata. Filozofię Juve najlepiej określają słowa żywej legendy klubu Giampiero Bonipertiego, ?Zwycięstwo nie jest rzeczą ważną, jest jedyną rzeczą, która się liczy?. Juventus jest klubem absolutnie wyjątkowym, ze wspaniałą historią, którą tworzą legendy światowej piłki takie jak Zoff, Platini czy Zidane. Trudno byłoby mi teraz jednoznacznie powiedzieć, dlaczego 28 maja 1997 roku pokochałem właśnie Juventus, a nie tryumfującą Borussię Dortmund. Jednak ta miłość trwa nieprzerwanie do dziś, już od ponad 15 lat. Nie mam cienia wątpliwości, że to miłość na całe życie.

Opublikowano Historia | Skomentuj